Teraz zmieniamy dyscyplinę. W sobotę w Veszprem z miejscowym MKB zmierzyli się szczypiorniści Vive Targów Kielce. I choć to gospodarze byli faworytami kolejnego meczu Ligi Mistrzów, podopieczni Bogdana Wenty pokazali, że nadal trzeba się liczyć z nimi jeśli chodzi o awans do TOP SIXTEEN.
Embed Embed this video on your site
Węgierski MKB Veszprem od lat jest czołową drużyną Europy. Swoją wartość udowadniali także w sobotę, w meczu 6. Kolejki EHF Ligi Mistrzów. Dotychczas kielczanom ani razu nie udało się ich pokonać dlatego nie dawano im dużych szans w tym pojedynku. Od początku spotkania w Veszprem Arenie to gospodarze byli częściej przy piłce, częściej atakowali. Nie mieli jednak takiej broni jak Kielczanie, a raczej obrony. Znakomicie w bramce żółto-biało-niebieskich spisywał się Marcus Cleverly. Duńczyk dokonywał cudów broniąc połowę rzutów lecących w światło bramki.
Sama obrona to jednak nie wszystko. Celne rzuty i podania Michała Jureckiego nie bez powodu doceniła europejska federacja Handballu, która uznała, że popularny „Dzidziuś” zasłużył by znaleźć się w siódemce kolejki. Na wyróżnienie zasługiwało na pewno też kilku innych piłkarzy. Wszyscy są pod wrażeniem jak szybko w drużynę wszedł Żeljko Musa. Chorwat po dwóch tygodniach rozumie się z kolegami z drużyny tak, jakby grał tu co najmniej od lata.
Kluczowa dla losów meczu okazała się końcówka drugiej połowy. Celne rzuty Jachlewskiego i Jurasika dały upragnione zwycięstwo i choć Węgrzy gonili wynik, to ostatecznie Vive wygrało 24:21. Kolejny mecz w Lidze Mistrzów żółto-biało-niebiescy rozegrają w niedzielę. Przeciwnikiem będzie ostatni w tabeli Silkeborg. Początek meczu na Islandii o 15.30.
Dariusz Kuc
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






























