Powiało sensacją w Kwidzynie. Po pierwszych trzydziestu minutach meczu z MMTS-em, drużyna Vive Targów Kielce niespodziewanie przegrywała 16:17. Na szczęście podopieczni Bogdana Wenty w porę się obudzili i pokazali, że nawet po długiej przerwie, nie zapomnieli jak się gra w piłkę.
Ponad miesiąc przerwy był prawdopodobnie powodem słabej gry podopiecznych Bogdana Wenty w pierwszej połowie meczu Vive Targów z MMTS-em Kwidzyn. Żółto-biało-niebiescy mieli też inną przeszkodę, a mianowicie swojego niedawnego klubowego kolegę, teraz zawodnika MMTS-u, Krzysztofa Szczecinę. Wychowanek kieleckiego klubu bronił jak w transie i nie pozwalał na rozwinięcie skrzydeł zawodnikom Vive, którzy wcale jednak nie garnęli się do zdobywania bramek. Gospodarze również nie ustrzegali się błędów, ale to oni i tak schodzili na przerwę prowadząc 17:16.
Dopiero w drugiej części meczu, gra zaczęła przypominać to co kielczanie pokazywali na jesień. Coraz składniejsze akcje, celne rzuty i przygotowanie fizyczne dały w końcu upragnione zwycięstwo. Vive, wraz ze swoim nowym kołowym rzuciło kwidzynianom 36 bramek. 9 rzucił Denis Buntić, a o jedną mniej Michał Jurecki. Żeljko Musa zakończył debiut z dwubramkowym dorobkiem
Kolejny mecz Vive rozegra już w środę. Przeciwnikiem żółto-biało-niebieskich będzie Warmia Anders Olsztyn. Początek meczu o godzinie 18.30.
Dariusz Kuc
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






























