Prawdziwy horror z happy-endem przeżyli wczoraj wszyscy kibice piłki ręcznej w Polsce. Choć po pierwszych 30. minutach tylko hurraoptymiści wierzyli w pozytywny rezultat meczu reprezentacji Polski z Danią, to podopieczni Bogdana Wenty, w doskonałym stylu, pokazali, że gra się do końca. Tym samym, polscy szczypiorniści wywalczyli awans do kolejnej fazy mistrzostw.
Embed Embed this video on your site
Polacy spotkanie z Danią rozpoczęli w takim samym zestawieniu, jak mecz ze Słowacją. Początek wskazywał, że będzie to raczej wyrównana rozgrywka, jednak z upływem czasu, rosła przewaga Duńczyków. Skandynawowie wykorzystywali nieporadność biało-czerwonych w ataku i odskoczyli na cztery punkty.
Druga część meczu rozpoczęła się podobnie jak skończyła pierwsza. Na szczęście duet kielczan – Michał Jurecki i Grzegorz Tkaczyk, poderwał polskich szczypiornistów. Ambicja i walka, w połączeniu z broniącym jak w transie Wicharym, powodowały że spotkania po prostu nie dało się przegrać. Dziesięć sekund przed końcem, kiedy Polacy prowadzili 27:25, miała miejsce kuriozalna sytuacja. Piłkę wybitą z pola, głową odbił Bogdan Wenta tak, że ta poleciała w trybuny. Zagranie uznane zostało przez sędziów jako niesportowe i Wiśniewski musiał za to usiąść na ławce kar. Duńczycy strzelili jeszcze co prawda bramkę, ale zwycięstwo Polski i stało się faktem.
Kolejne spotkanie Polacy zagrają już jutro. W sobotę, pierwszym rywalem w drugiej rundzie Mistrzostw będzie reprezentacja Szwecji. Poza tym zagramy jeszcze z Macedończykami i Niemcami.
Dariusz Kuc
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.






























