Kieleccy kierowcy z uporem maniaka parkują w miejscach niedozwolonych – alarmują strażnicy miejscy i codziennie blokują kolejne koła niewłaściwie zaparkowanych aut. Kierowcy twierdzą, że strażnicy powinni zająć się poważniejszymi wykroczeniami. Niemniej jednak liczba zablokowanych pojazdów, jak i tych odholowanych na parking z roku na rok drastycznie rośnie. Tylko w minionym roku kieleccy strażnicy założyli 1700 blokad.
Embed Embed this video on your site
Wczoraj po godzinie 16.00 byliśmy świadkami masowego blokowania kół samochodom zaparkowanym w strefie wyłączonej z ruchu przy ul. Paderewskiego. Kielecka straż miejska ma możliwość unieruchomienia nawet kilkunastu samochodów na raz, dzięki specjalistycznemu pojazdowi do przewozu blokad, który jest w stanie pomieścić aż 16 takich urządzeń. Dzisiejsze zdjęcia zrobione w tym samym miejscu pokazują, że wczorajsze działania na niewiele się zdały. Takich miejsc, jak to, gdzie kierowcy notorycznie ignorują znak zakazu parkowania jest w Kielcach więcej – informują strażnicy miejscy. Podobnie jest choćby na Warszawskiej, która po remoncie miała służyć zwłaszcza przechodniom. Nie brakuje na niej aut, w tym wielu zaparkowanych poza wyznaczonymi do tego miejscami.
Rzeczywiście nie jest najgorzej, gdy źle zaparkowany samochód nie stwarza zagrożenia dla innych użytkowników dróg. Kierowcy grozi wtedy 100-złotowy mandat. Dużo gorzej, gdy takie zagrożenie jest. Wtedy i kara jest surowsza. Za parkowanie przy skrzyżowaniu czy przejściu dla pieszych zapłacić trzeba do 300 zł. Zajęcie miejsca dla niepełnosprawnych to mandat w wysokości 500 zł.
Blokowanie kół to nie jedyne sposoby strażników na źle parkujących kierowców. W 2009 roku w mieście odholowano 22 samochody. W 2010 już 262, a w ubiegłym aż 303. Koszt samego odholowania to 350 złotych, do tego doliczyć trzeba nawet do 500 zł mandatu i 35 złotych za dobę na parkingu.
Anna Duda































Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.